DSC_7455A

Teraz jestem w Toskanii i piszę delektując się wrześniową temperaturą powietrza, światłem, które wibruje, układając się w rozproszeniu na przedmiotach i roślinach. W wodzie, w oknach, w przedmiotach, roślinach i twarzach widzę odbijające się odblaski nieba. Czy to realny krajobraz? Czy może fragment obrazu Pierra della Francesca, który niedaleko w Arezzo malował swoje obrazy, albo obraz Botticellego florentczyka? Ten krajobraz ma wdzięk, który tak trudno oddać fotografując. Lepiej malować go i chłonąć oczami, całym sobą. Zapamiętuję ten zapach i widok na długi czas.

Właśnie przedwczoraj odwiedziliśmy Florencję i teraz malujemy na całego. Widzieliśmy wiele znakomitego malarstwa skupiając się na włoskim Renesansie. Na pełnej delikatności karnacji ciał kobiet Botticellego, na przejrzystości powietrza w krajobrazie Belliniego, na sile i ekspresji Tycjana.

To co tworzymy, to nie tylko inspiracje malarstwem. Część naszego życia odbija się w malowaniu. Zmieniamy się razem. To się dzieje między nami, na naszych oczach.

Dlatego dziś jeszcze z większym przekonaniem chcę Cię namówić do wspólnej drogi: do zmian w życiu przez tworzenie, malowanie. Zapraszam do przejścia pierwszego kroku z moich Drogowskazów.

Możesz się zdziwić, kiedy odbierzesz moje wskazówki „Od czego zacząć przygodę z malowaniem”. Nie popieram, nie lubię podręczników, poradników, dróg na skróty w tej materii. Może Cię zaskoczy to, że nie piszę na początku jakie farby, ani jakie podobrazie kupić. Owszem, napiszę o tym w jednym punkcie, który rozwinę w kolejnym artykule. Jestem przekonana, że kiedy się maluje, tworzy, ważne jest zupełnie coś innego. Z czasem przychodzi wszystko co dodatkowe (wiedza o tym co gdzie i jak kupić, na czym i czym malować). Ale zacząć trzeba od tego co absolutnie niezbędne.

A niezbędne JEST pragnienie malowania, chęć i determinacja by zacząć. Dlatego pierwsza wskazówka brzmi: 

  • PO PROSTU MALUJ. ZACZNIJ, NIE CZEKAJ DŁUŻEJ.

Uważam że, żeby zacząć malować nie trzeba nic specjalnego umieć ani posiadać. Wystarczą najprostsze narzędzia, farby, pastele, nawet czasem można „malować”, tworzyć, kreować, komponować zestawiając ze sobą gotowe kolorowe papiery, gazety. To co jest niezbędne to porzucenie wymówek, odkładania na kiedyś.

Zacząć malować – oznacza, że już się nie wstrzymujesz od tego do czego od dawna, lub od jakiegoś czasu czujesz pociąg. Może też ambiwalencję, może też odpychanie. To wszystko znaczy, że właśnie być może w malowaniu znajdziesz odpowiedzi na ważne dla Ciebie pytania. Zarówno to, co przyciąga jak i to, co odpycha jest ważne, znaczące. Także kiedy już zaczniesz malować będzie Cię ten proces raz przyciągał a raz odpychał, ale już nigdy nie przestanie być dla Ciebie fascynujący.

Podzielę się z Tobą moją historią. Podobno dzielenie się historiami ma też moc.

Kiedy zaczęłam malować byłam małą dziewczynką , nie pamiętam dokładnie jak to było, ale u mnie w domu malowanie było czymś normalnym. Mój tata malował, był bardzo uzdolniony i od wczesnej młodości fascynowało go malarstwo polskie i europejskie (o ile miał jakiś dostęp do reprodukcji z zachodnich czasopism). Miał imperatyw, który prowadził go przez całe życie. Do dziś kiedy przychodzę do rodziców, Tata pokazuje mi, co właśnie nowego namalował. Moja mama skończyła Liceum Plastyczne i oboje rodzice poznali się na Wydziale Architektury.

Nasiąknęłam tą atmosferą, ale nie interesowałam się niczym artystycznym jakoś specjalnie. W podstawówce byłam dobra w biegu na 60 metrów, a rysowanie niewiele mnie zajmowało. Choć pamiętam zwykle malowałam w wakacje, na balkonie. Tematem był widok na sad z tyłu kamienicy. Albo malowałam podczas kolejnych wakacji w Ojcowie jakieś krajobrazy, drzewa, kapliczki.

Kiedy kończyłam szkołę podstawową moja mama zmartwiona moim poziomem nauki (nieuki? ;)) wymyśliła, że może pójdę w jej ślady do Liceum Plastycznego i odkryję, rozwinę jakieś inne (niż „naukowe”) uzdolnienia. Tak się też stało. Moja przygoda ze sztuką zaczęła się na całego, potem dostałam się na studia na grafikę.

Opowieść wygląda może dla Ciebie zniechęcająco i pewnie myślisz sobie: „no tak, to oczywiste, żeby malować trzeba być artystą”.

Ale ja chcę Ci powiedzieć z całym przekonaniem: żeby być artystą, osobą twórczą, trzeba malować, tworzyć, pisać, rysować, wycinać, komponować! 

Więc kiedy skończyłam tą całą edukację i zaczęłam pracować, jako grafik (część tej pracy bardzo lubię), to zobaczyłam, że żeby rozwijać bycie artystką, żeby nią być i stawać się na nowo, mimo wielu kryzysów i zastojów twórczych, trzeba po prostu wciąż i wciąż brać za pędzel, za kredkę, za ołówek. Tak samo zaczynać od zera, jak osoba która miała ostatni raz pędzel w ręku w przedszkolu.

I odwrotnie: nie ma co powtarzać: „nie jestem artystą i nie mam zdolności”. Zdolności się rozwijają, budzą kiedy się tworzy. Najlepszym dowodem są osoby, które przyjechały z nami do Toskanii dla towarzystwa, a malują i rysują ciesząc się tym.

A do tego malowanie przeprofilowuje życie. Przestraszyłaś (-eś) się? ;). Słusznie. Bo wejście na drogę tworzenia, malowania, sprawia nieodwracalnie zmiany w życiu.

No to jeszcze zwierzę się z jednej sprawy: Iluminatornię założyłam z pasji pracy z ludźmi, uwielbiam być świadkiem zmian i myślę, że mam dar przekazywania w prosty sposób rzeczy pozornie skomplikowanych. Ale drugim powodem było znurzenie moim własnym tworzeniem, impasem twórczym. Dlatego Iluminatornię założyłam dla samej siebie. To najlepsze dla mnie środowisko do zmian, do kreatywności, do wspólnego, z przyjaciółmi tworzenia.

Dlatego na sobie sprawdziłam każdy z tych punktów, o których piszę we wskazówkach.

Do samej siebie i do Ciebie mówię: Po prostu maluj. Zacznij, nie czekaj dłużej!

ZADANIE. Weź kartkę i na początek wyraź kolorami to co czujesz teraz: bo malujesz, bo nie malujesz, bo myślisz że nie masz uzdolnień, bo coś chcesz zmienić a nie wiesz jak, albo właśnie już wiesz jak. Moje doświadczenie jest takie: kiedy kładę przed sobą papier (lubię pracować pastelami na kolorowych papierach) to papier kładzie się przede mną, jak dywan, jak zwój księgi, z którego mogę czytać emocję za emocją, myśl za myślą. Zobacz i sprawdź.

To jest zadanie. Weź kartkę, kredki lub farby i pędzel i w bezkształtny sposób zacznij malować, jeśli pojawią się kształty – może tak być. Wszystko jest dobre. Zaczęłaś/zacząłeś! Malujesz!

Proszę podziel się swoją pracę w naszej grupie na Facebooku „Odmień swoje życie Sztuką”. Może być jedna, może być ile chcesz, nawet sto.

Zapraszam Cię też na Artystyczną Podróż do Amsterdamu, aby wspólnie podziwiać artystów takich jak Vermeer, Rembrandt czy Van Gogh, a wieczorem odbyć warsztat w klimatycznej knajpce.

A być może chcesz pojechać z nami do Toskanii? Malować, odpoczywać, rozmawiać. Zapraszam równie mocno.

Tutaj w Toskanii ziemia i powietrze pachną inaczej, rozgrzaniem, słońcem, albo deszczem. Powietrze jest lekkie, słodkie zapachem winogron, namiętne. Jest niezwykła przestrzeń, która zachęca do zapatrzenia się w nią i tworzenia. Piękno narzuca się samo.

12038460_913937395352993_7604218263085900069_n

A więcej zdjęć na FB – TUTAJ. Zapraszam do smakowania.


Jeśli interesują Cię połączenia między życiem a sztuką ZAPRASZAM.