Nagły imperatyw, który rodzi się w podróży przez Europę, z Francji, przez Włochy i Austrię, każe mi zapisywać wrażenia i myśli. Dla Was, już teraz. Wczoraj i przedwczoraj jechaliśmy w strugach deszczu. Mediolan łaskawie na chwilę puścił smugę światła, dzięki której dotarłam w miarę sucha do Pinacoteki Brera, by zobaczyć znów wzruszający renesans i ku mojemu zaskoczeniu Morandiego, Braque'a i Picassa. Czytam Czapskiego patrząc na wspaniały krajobraz Alp, myślami błądzę przypominając sobie na przemian Prowansję z zeszłego tygodnia, a wraz z nią Matisse'a i Cezanne'a, oraz (...) więcej